Zanim zostajemy rodzicami zarzekamy się, że wychowując własne dziecko nie będziemy zachowywać się tak "niepoprawnie" jak inni rodzice. Nie będziemy popełniać tych samych błędów co nasze mamy, nie będziemy tak niekonsekwentni jak nasi znajomi… Łatwo kogoś osądzać do momentu, aż sami nie znajdziemy się w podobnej sytuacji. Bo wtedy punkt widzenia się zmienia. Szczególnie, gdy chodzi o rodzicielstwo.

Każdy rodzic na początku swojej drogi rodzicielskiej obiecuje nie robić ze swoim dzieckiem, lub w stosunku do swojego dziecka, pewnych rzeczy, ale w końcu i tak się łamie:

  1. Nie będę podnosić głosu i tracić nad sobą kontroli
    Nie ma nic przyjemnego w krzyczeniu na kogoś. Szczególnie na swoje dziecko. Ale kiedy dochodzisz to takiego punktu, w którym twoja cierpliwość się kończy, podniesienie głosu w akcie desperacji wydaje się być nieuniknione. Bardziej niż złościć, chce ci się płakać. 
  2. Nie będę kupował/a dziecku wszystkiego na co ma ochotę, nie będę ulegał/a jego wszystkim prośbom i błaganiom
    Twarde postanowienie robione szczególnie przy pierwszym dziecku. Ale szybko nadchodzi dzień, w którym nie wytrzymujesz już od natłoku próśb i błagań dziecka i zaczynasz zgadzać się na wszystko: na słodycze, zabawki, pięć bajek przed snem… Potem dochodzi do ciebie, że "lekko" przesadziłeś/aś i że idziesz w najlepszym kierunku, by wychować swoje dziecko na takie z kategorii "źle wychowanego".
  3. Nie będę dawał/a dziecku niezdrowego jedzenia
    Nie chcesz by twoje dziecko jadło słodycze, frytki, czy hamburgery. Ale nachodzi cię ochota, by zrobić sobie dzień wolny od gotowania, wychodzisz z rodziną do restauracji i bardzo, ale to bardzo, pragniesz zjeść swój posiłek w spokoju. W tym momencie kończy się właśnie twoje etyczne podejście do odżywiania. Prawda, że ugniesz się, gdy twoje dziecko zamówi do zjedzenia frytki lub hamburgera? Byle tylko dało mi zjeść!
  4. Nie będę dawał/a dziecku dostępu do sprzętu elektronicznego
    No tak. Ale w pewnym momencie okazuje się, że to świetny uspakajacz. Wiesz również, że to doskonały element przetargowy, gdy usiłujesz "zawrzeć pokój" z dzieckiem. Włączasz więc telewizor, dajesz do ręki swój smartfon czy tablet… W końcu, gdy pójdzie do szkoły i tak zacznie używać tego sprzętu. A może po prostu tak to sobie tłumaczysz…
  5. Moje dziecko nie będzie ze mną spało w łóżku
    Nie dopuszczę do tego. Ale (znowu to "ale") szybko zmieniasz plany, gdy okazuje się, że musisz do niego wstawać pięć razy w nocy, by je uspokoić i uśpić od nowa. Postanowienie poszło "do diabła". Bierzesz dziecko do swojego łóżka. Przynajmniej dobrze śpicie.